Na czym NIE zarobisz
Może zdziwi cię, że na stronie, która miała dostarczyć informacji o tym, jak zarabiać, zaczynam pisać, gdzie pieniędzy nie zarobisz. Zdziwią się jednak tylko ci, których wiedza na temat ebiznesu jest niewielka. Każdy biznesmen zarabia pieniądze w głównej mierze dlatego, że wie, gdzie ich nie ma. Przez co jest w stanie wyszukiwać odpowiednie nisze i w końcu trafić na żyłę złota.
Żeby odpowiedzieć sobie na pytanie postawione w tytule, musimy zastanowić się nad tym, co sprawia, że można zarobić na czymkolwiek. Odpowiedź jest prosta. Z pieniędzmi mamy do czynienia tylko wtedy, gdy występuje jakaś sprzedaż. Ktoś płaci za coś, czego potrzebuje, a ktoś zarabia sprzedając mu to.
A więc wszędzie tam, gdzie ktoś w Internecie oferuje ci pieniądze, za coś, co nie wiąże się w pewien sposób ze sprzedażą, pieniędzy NIE MA. Tak jest w 95% przypadków. Jeśli ktoś oferuje ci góry złota tylko za to, żebyś czytał reklamy, na których dystrybucji on sam tylko zarabia, to czy możesz łudzić się, że rzeczywiście otrzymasz obiecaną furę pieniędzy?
Wyjątkiem potwierdzającym tylko regułę może być program Google AdSense, w którym sam uczestniczę.
Takie systemy płacące za czytanie emali z reklamami były bardzo modne kilka lat temu. Około roku 2000, jak grzyby po deszczu, wyrosły setki "firm" wysyłających płatne reklamy. Użyłem cudzysłowu umyślnie, bo większość właścicieli tych programów to nastolatki, którzy wykupili skrypty, najczęściej open-source za parę dolarów (przy czym już na wstępie zostali oszukani, bo takie oprogramowanie można ściągnąć z Internetu za darmo) i uruchomili je na swoich stronach.
Pominę milczeniem fakt, że większość reklamodawców w tych "firmach" to właściciele innych "firm" oraz że każdy uczestnik programu może wypłacić sobie pieniądze ze swojego konta dopiero po uzbieraniu 100-200 dolarów, co przy codziennym odbieraniu maili i skrupulatnym klikaniu w reklamy, nastąpi za około 5 lat.
Powiedzmy sobie szczerze - jeśli uczestniczysz w takich programach, znaczy, że ktoś, najdelikatniej mówiąc, robi cię w konia.
Kolejną rzeczą, przed którą chciałbym cię przestrzec, jest zmowa milczenia. Mam na myśli to, że na prawie wszystkich stronach o "zarabianiu w sieci", znajdziesz niemal wielbiące artykuły o firmach oferujących zrobienie fortuny na czytaniu reklam zawierające na dole linki referujące. Ich twórcy wiedzą, że jeśli w jakiś sposób mogą na tym zarobić, to tylko poprzez wciąganie do piramidy kolejnych osób, które będą klikały w reklamy, a procent od ich zarobków powędruje do osób u szczytu piramidki. Ci, którzy stoją na szczycie, faktycznie zarobią te swoje 100-200 dolarów. Ale cała reszta wyszła właśnie na idiotów.
Smutne jest natomiast to, że dzisiaj, kiedy boom na takie "firmy" już raczej minął, strony o nich znajdują się niestety w każdym zakamarku Internetu. Najczęściej są nie aktualizowane, porzucone przez webmasterów, którzy przejrzeli na oczy. A istnieją tylko po to, by a nuż złapać jakiegoś referala na dole piramidy. A jeszcze smutniejsze jest to, że nikt NIE POWIE ci, że te całe "firmy" to fikcja, a slogany o wzbogaceniu się można po prostu między bajki włożyć. Sprawia to, że początkujący Internauci bardzo łatwo mogą zostać wciągnięci w błędne koło i nabijać kieszenie nieuczciwym webmasterom.
Musisz wiedzieć, że piszę do ciebie z perspektywy osoby, która swoją przygodę z zarabianiem przez Internet, zaczęła właśnie w ten zgubny sposób. Na początku byłem oszukiwany, potem sam siebie oszukiwałem, że jednak coś na tym zarobię. Aż po latach obserwacji i nauki, mogę śmiało powiedzieć, że wiem, gdzie naprawdę są pieniądze. Wiem, że można zarobić w Internecie nawet spore pieniądze, trzeba tylko wiedzieć, od czego się trzymać z daleka. I nie żałuję, że początkowo dałem się wciągnąć w to całe oszustwo, bo dzięki temu dużo się nauczyłem i teraz zarabiam spore pieniądze. Ale ty nie musisz przechodzić tej samej drogi, co ja. Idź krótszą.
Apeluję do ciebie, nie popełniaj moich błędów! Masz ten przywilej, by uczyć się na cudzych niepowodzeniach. Nie zmarnuj tego.